I Ty musisz zostać Herosem (sprawiedliwości)!

Opublikowane przez haart w dniu

I Ty musisz zostać Herosem (sprawiedliwości)!

  • Ubóstwo, gdziekolwiek istnieje, stanowi niebezpieczeństwo dla dobrobytu wszystkich. 
  • Przyczyną jest system – (…) choćbyś miał możliwości intelektualne na poziomie Einsteina to i tak skończysz jako niewykwalifikowany robotnik, który tyra za dolara dziennie. 
  • (…) siły zewnętrzne robią wszystko by elity danych krajów nie wyprodukowały sensownych liderów, którzy mogliby być niezależni i zatrzymać wypływ pieniędzy do Europy.
  • 20 lutego – w Dniu Sprawiedliwości Społecznej stańmy się na chwilę, na jeden dzień chociaż, Herosami Sprawiedliwości (…), by budować sprawiedliwy świat. 

Kiedu w 1944 roku w Europie nadal dymiły krematoryjne kominy a rekiny międzynarodowej finansjery targowały się Bretton Woods o to kto będzie trząsł finansami kuli ziemskiej jak już uda się pokonać Hitlera i japońskiego Cesarza, Międzynarodowa Organizacja Pracy – MOP zebrała się w Filadelfii, aby przygotować Deklarację  – program dla powojennego świata pracy. Padło wtedy prorocze zdanieUbóstwo, gdziekolwiek istnieje, stanowi niebezpieczeństwo dla dobrobytu wszystkich. 

Ubóstwo, gdziekolwiek istnieje, stanowi niebezpieczeństwo dla dobrobytu wszystkich.

Zdanie jak zdanie, było łatwe do zapamiętania i nadawało się by je wyłuszczyć na plakatach. Nic poza tym. Bo skąd taka wojna w Azji, na Karaibach czy Somalii, czy wreszcie gang handlarzy ludźmi w Sierra Leone miałby wpłynąć na losy i dobrobyt mieszczucha w Nowym Jorku czy też w Kopenhadze? Musiały upłynąć dziesięciolecia Zimnej Wojny i Nowego Światowego Ładu by zamachy na World Trade Center 11 Września 2001 roku uświadomiły, że MOP chyba miał rację. Powoli zaczęły pojawiać się wtedy głosy, że sprawiedliwość społeczna w czasie globalizacji nie może być tylko dla wybranych, żyjących w oazach luksusu. Bo nawet jak oazą dobrobytu stanie się cały kontynent, to i tak reszta świata, żyjąca w gettach biedy upomni się by i im ten dobrobyt udostępnić.

Powoli zaczęły pojawiać się wtedy głosy, że sprawiedliwość społeczna w czasie globalizacji nie może być tylko dla wybranych, żyjących w oazach luksusu.

Stąd też pojawiła się migracja na niespotykaną skalę, jak i niezrozumienie co ją tak naprawdę powoduje. Taki migrant – śmiał przyjechać z dalekiego kraju do społeczeństwa, w którym nie pasuje tak rasowo jak i kulturowo. Nie zachowuje się jak trzeba, jego obecność powoduje generalny dyskomfort, najlepiej by było jakby zniknął i gdzieś wyjechał. 

A nikt nie jest w stanie połączyć tego faktu z tym, że od ponad stulecia kraje “produkujące” migrantów są biedne, ponieważ inne kraje robią wszystko by taki stan rzeczy utrzymać, że dzięki takiemu a nie innemu systemowi, taki migrant musi tyrać u siebie od rana do nocy. 

Musi pracować na dwie a nawet trzy zmiany, oszczędzać na czym się da, a na koniec miesiąca i tak ledwie dotrwa do 1-go. Bo przyczyną jego biedy nie jest jego lenistwo, brak umiejętności czy ograniczenia intelektualne. Przyczyną jest system stworzony na wzór średniowiecznego feudalizmu – według którego choćbyś miał możliwości intelektualne na poziomie Einsteina to i tak skończysz jako niewykwalifikowany robotnik, który tyra za dolara dziennie. 

Ktoś powie: zaraz, zaraz, ale korupcja. Przecież te kraje same nie radzą sobie z zarządzaniem, a od niepodległości i końca Zimnej Wojny na całym afrykańskim kontynencie jest tylko gorzej. Fakt, jest coraz gorzej, ale głównie daltego, że siły zewnętrzne robią wszystko by elity danych krajów nie wyprodukowały sensownych liderów, którzy mogliby być niezależni i zatrzymać wypływ pieniędzy do Europy.

Przyczyną jest system stworzony na wzór średniowiecznego feudalizmu – według którego choćbyś miał możliwości intelektualne na poziomie Einsteina to i tak skończysz jako niewykwalifikowany robotnik, który tyra za dolara dziennie.

Dobrym przykładem takiego procesu jest Somalia – kraj, który od 1990 roku nie ma właściwie rządu. Dlatego rozpanoszyli się tam piraci, warażkowie i lokalni oligarchowie. Jednym słowem czysta anarchia tak jak pisał o tym Hobbes! A kiedy w 2006 pojawiła się szansa przywrócenia ładu, kiedy Islamski ruch religijny Unia Trybunałów Islamskich (która zmieni nazwę na Najwyższa Rada Trybunałów Islamskich) organizuje się i zaczyna pacyfikować bojówki, to powstaje jakaś namiastka rządu centralnego, policja, armia. Jak ręką odjął znikają piraci – będący przecież zmorą handlu międzynarodowego w regionie.

Ale ten sam ruch chce zbudować państwo na prawie szariatu: tak jak jest to w Arabii Saudyjskiej, Pakistanie, czy w innych krajach muzułmańskich. Zaraz więc podnosi się krzyk: terroryści, radykałowie islamscy, zamachowcy! Zagrożenie dla światowego pokoju! I od razu dochodzi do interwencji: ktoś płaci i wspiera sąsiednią Etiopię by ta akurat wtedy najechała Somalię.

Zaraz więc podnosi się krzyk: terroryści, radykałowie islamscy, zamachowcy! Zagrożenie dla światowego pokoju! I od razu dochodzi do interwencji (...)

Armia Etiopii atakuje Mogadiszu, niszczy co udało się Islamskiemu ruchowi zbudować i przywraca status quo czyli kraj bez centralnej władzy, pełny watażków, piratów i bandytów (który to stan trwa tak naprawdę do dziś!). Uff, światowy pokój jest uratowany, a my możemy wrócić do naszych codziennych zajęć! I tylko mieszkańcy tego zniszczonego wojną kraju jakoś nie chcą zostać u siebie i ciągle przybywają do naszych oaz pokoju i dobrobytu.

Świat stał się Globalną wioską – nie uniknie się by biedota przynajmniej nie spojrzała na dom bogaczy  nawet jak się postawi wokół posesji mury a bramy będą pilnować strażnicy z psami. Bogaty właściciel domu może nawet udawać, że nie ma pojęcia co się dzieje za murami posesji, ale nie zmieni to faktu, że jego bogactwo będzie raziło w oczy. A jak się jeszcze okaże, że bogaty jest bogatym bo reszta musi być biedna, to żadne mury nie powstrzymają zmiany.

20 lutego – w Dniu Sprawiedliwości Społecznej stańmy się na chwilę, na jeden dzień chociaż, Herosami Sprawiedliwości.

Dlatego 20 lutego – w Dniu Sprawiedliwości Społecznej stańmy się na chwilę, na jeden dzień chociaż, Herosami Sprawiedliwości – tak jak całe rzesze aktywistów, misjonarzy czy wolontariuszy, którzy niejednokrotnie poświęcili życie by budować sprawiedliwy świat. 

Zauważmy że nadal okalecza się dzieci, sprzedaje miliony ludzi, zmusza do niewolniczej pracy w kopalniach i na farmach, tak byśmy mieli tanie telefony komórkowe i inne luksusowe gadżety. Zmusza się całe generacje do pracy za dolara dziennie. Odbiera możliwość edukacji i szans na godne życie. I zróbmy coś by przyczynić się choć trochę do stworzenia sprawiedliwości społecznej tak jak marzyli o tym idealiści w Filadelfii. Bo inaczej ta sprawiedliwość i tak w końcu zapuka do naszych drzwi i najpewniej je wyważy – tak jak w 1944 roku ostrzegała Międzynarodowa Organizacja Pracy.

Autor tekstu: Radosław Malinowski
Autorka ilustracji: Justyna Kossakowska

Kategorie: wolność