Matka Maria od niewolników

Opublikowane przez haart w dniu

Ilustracja przedstawia trzy postacie patrzące w jedną stronę. Symbolizują współczesne niewolnice

Matka Maria od niewolników

Ilustracja przedstawia trzy postacie patrzące w jedną stronę. Symbolizują współczesne niewolnice
  • Według ONZ ponad 75% ofiar handlu ludźmi to kobiety! HAART prowadzi schronisko dla dziewczynek – miejsce w którym osoby ocalałe z handlu ludźmi mogą odzyskać zdrowie po doświadczeniu eksploatacji i niewoli

  • Matka Maria – będąca sprzątaczką ratującą innych z niewoli w jednym z krajów arabskich i my – odbierający przesyłane a raczej przemycane przez nią niewolnice w Nairobi

Wreszcie nam się udało spotkać! Matka Maria – jak ją wszyscy nazywają od dekad – wróciła do ojczyzny. Jak żołnierz, który wrócił do domu po wygranej wojnie (a raczej serii zwycięskich bitew) na zasłużoną emeryturę. I mimo widocznych blizn jedno się u niej nie zmieniło: uśmiech.

A poznaliśmy się kilka lat temu: ona – sama będąca sprzątaczką ratującą innych z niewoli w jednym z krajów arabskich i my – odbierający przesyłane a raczej przemycane przez nią niewolnice na lotnisku w Nairobi. Kiedy widzimy się po raz pierwszy wita się z nami, dziękuje nam za pracę i pomoc – jakbyśmy byli jej dobrodziejami. 

A przecież nasz wkład w pomoc był o wiele mniej istotny – przesyłano nam ofiary, które bezpiecznie lądowały w Kenii. Wystarczyło je odebrać z lotniska, dać im posiłek, zorganizować pierwsze dni po powrocie do kraju, wesprzeć prawnie i zapewnić psychologa, który poprowadzi terapię. W zasadzie to my powinniśmy jej dziękować – za narażanie życia w obcym kraju, gdzie nikt jej nie pomagał, walkę z handlarzami i bezdusznymi urzędnikami, wyciąganie niewolnic z więzień, oddawanie im wszystkiego co sama zarobiła i organizowanie powrotu do kraju. 

W zasadzie to my powinniśmy jej dziękować – za narażanie życia w obcym kraju, gdzie nikt jej nie pomagał, walkę z handlarzami i bezdusznymi urzędnikami, wyciąganie niewolnic z więzień, oddawanie im wszystkiego co sama zarobiła i organizowanie powrotu do kraju.

System zresztą zemścił się na niej okrutnie – zabrano jej wszystko co uzbierała na obczyźnie, wracając do kraju po 21 latach ciężkiej pracy tak jak wyjechała – z małą walizką w której przywiozła parę ubrań – cały jej dobytek. 

Zemszczono się na niej za pomoc dzięki której uratowano ponad 200 kobiet! 200 istnień ludzkich, które skończyłyby jako seksualne niewolnice, przymusowi pracownicy czy też przymusowi dawcy organów. 200 istnień, które dla handlarzy były tylko pozycjami w rachunkach liczonymi w dolarach lub euro. I tylko pomoc znanej międzynarodowej organizacji z Ameryki, która wymusiła na administracji amerykańskiej interwencję, spowodowała, że wróciła w ostatniej chwili, ratując się – mimo, że zabrano jej paszport, wizę i inne dokumenty. W Nairobi lądowała jako nielegalny migrant, w zasadzie przestępca, nie czekał na nią ani czerwony dywan, ani luksusowy samochód, ani nikt kto by powiedział chociaż jedno słowo: dziękuję.

Zemszczono się na niej za pomoc dzięki której uratowano ponad 200 kobiet! 200 istnień ludzkich, które skończyłyby jako seksualne niewolnice, przymusowi pracownicy czy też przymusowi dawcy organów.

Zresztą bardziej od słowa uznania sama potrzebuje pomocy: lata walki z gangami, życia ze świadomością gróźb – tak od handlarzy jak i policji jak i nawet od własnego konsulatu odcisnęły się piętnem na jej zdrowiu, tak psychicznym jak i fizycznym. Do tego wróciła do kraju gdzie nic nie ma, żyjąc pokątnie u własnej rodziny, niczym niepotrzebny mebel którego szkoda wyrzucić, mimo iż zawadza.

A jednak nie ma nawet potrzeby pytać się jej czy było warto. Czy warto było marnować sobie życie i zdrowie by dać wolność, a nawet życie tym 200 kobietom, które uratowała podczas tych dwóch dekad na obcej ziemi. Odpowiedź widać w tym błysku w oczach, szczerym uśmiechu, pogodzie ducha i życzliwości jaką okazuje napotkanym, nawet obcym sobie ludziom. I choć nie wie co się dalej z nią stanie to nikt już nie odbierze wolności którą obdarzyła uratowanych niewolników.

8 marca obchodzimy Dzień Kobiet – święto, które ma w szczególny sposób zwrócić uwagę na prawa kobiet w społeczeństwie. Wymyślone na początku XX wieku, kiedy sufrażystki walczyły o prawa, dziś dla nas wszystkich oczywiste takie jak prawo głosu wyborczego, czy też prawo do równego traktowania i szacunku. I mimo że w krajach Europy święto to zatraciło już ten sens i często ogranicza się do symbolicznego kwiatka, czekolady czy innego upominku, to w wielu krajach kobiety są nadal dyskryminowane, pozbawione podstawowych praw czy wolności. Dość powiedzieć że w Arabii Saudyjskiej pozwolono kobietom prowadzić samochód dopiero w 2018 roku – dwa lata temu! I to jest chyba smutnym symbolem jak daleko jesteśmy od ideału który przyświecał pomysłodawcom tego święta.

Dla mnie jednak symbolem tego dnia na długo, być może na zawsze już będzie właśnie Matka Maria: wątła, przygarbiona naznaczona zmarszczkami, ale uśmiechnięta abolicjonistka, która dała życie 200 kobietom ratując je z piekła niewoli. I mimo że prawie nikt o tym nie wie, nikt nie da jej ani medalu ani nagrody ani nawet nie opowie jej historii w kobiecym piśmie, to nikt inny nie pasuje by być symbolem walki o wolność kobiet jak ta niepozorna staruszka.

Czy wiesz, że...

Według ONZ ponad 75% ofiar handlu ludźmi to kobiety?
Porywane, torturowane, gwałcone i zabijane są niemym krzykiem niesprawiedliwości. HAART prowadzi schronisko dla dziewczyn – ofiar handlu ludźmi – miejsce w którym mogą odzyskać zdrowie i odbudować się po latach eksploatacji i niewoli.

Autor tekstu: Radosław Malinowski
Autorka ilustracji: Justyna Kossakowska

Kategorie: wolność