Taktyka strusia

Opublikowane przez haart w dniu

Taktyka strusia

  • Władze Tanzanii, obrały kurs negowania istnienia pandemii do tego stopnia, że za samo twierdzenie że wirus jest i zabija można było mieć kłopoty z prawem.

  • Taktyka strusia jednak kosztuje. W przypadku prezydenta Magufuli ceną za spychanie problemów pod dywan było prezydenckie życie.

  • I mimo że praktycznie nie ma miesiąca żeby w mediach nie pojawił się artykuł o eksploatacji Afrykańczyków w Polsce (ostatnio to świeży przypadek grupy Afrykańskich studentów spod Poznania) to nadal trudno nam uwierzyć że handel ludźmi w tym i handel ludźmi z Afryki jest także i polskim problemem.

Media światowe wspominają od kilku dni o śmierci prezydenta Tanzanii – Jana Pombe Magufuli, który wydaje się być pierwszą ofiarą koronawirusa. Smaczku dodaje fakt, że władze Tanzanii obrały kurs negowania istnienia pandemii do tego stopnia, że za samo twierdzenie że wirus jest i zabija można było mieć kłopoty z prawem. Już w kwietniu 2020 zawieszono testowanie i rejestrowanie nowych przypadków, z licznikiem niezmiennie pokazującym tylko 509 zarażeń w tym prawie 58 milionowym kraju. Następnym krokiem była promocja cudownego leku z Madagaskaru, który miał leczyć wszelkie choroby, brak zainteresowania zakupem szczepionek oraz otwarcie kurortów dla turystów z całego świata (w tym też i dla Polaków). Jedynym sensownym krokiem na który Tanzania się zdecydowała było ogłoszenie narodowego dnia modlitwy o opiekę nad wirusem – co samo w sobie było znakiem, że nie wszystko jest ok a solenne zapewnienia rządu o braku zagrożenia mogą być tylko propagandową wydmuszką. Oczywiście ostrzegano, że taka strusia polityka ignorowania problemu nie skończy się dobrze i jest raczej receptą na kryzys i tragedię. Ale co z tego, skoro jedyną odpowiedzią na głosy rozsądku były szykany, groźby i aresztowania. Zresztą jeszcze 4 dni temu policja aresztowała Tanzańczyka za „rozsiewanie plotek” o złym stanie zdrowia prezydenta, a szef policji pogroził palcem, że każdego kto będzie szerzył defetyzm czeka podobny los. Co ciekawe, kiedy policja tajna i jawna ścigała wszystkich którzy wątpili w zdrowie Prezydenta on sam był już na łożu śmierci.

Wreszcie 17 marca rząd został zmuszony przyznać że Prezydent nie żyje. Jak przystało na partię władzy ogłoszono oczywiście, że przyczyną śmierci była choroba serca (Covid-19 ma nadal status jaki miał kiedyś HIV – przez wielu jest oceniany jako przekleństwo boże i skutkował ostracyzmem tak zarażonego jak i późniejszego ozdrowieńca). Niewielu jednak wierzy w te zapewnienia, gdyż cała mistyfikacja wskazuje że John Magufuli jest jednak pierwszym przywódcą na świecie, który wzbogacił statystykę śmiertelnych ofiar pandemii Covid-19. Można oczywiście dywagować czy gdyby Tanzania przyjęła bardziej odpowiedzialną politykę wobec pandemii, i zamiast promowania picia wywaru z aloesu i aresztowań dziennikarzy skupiła się na testach, szczepieniach i ograniczaniu zgromadzeń ludzkich to może i sam Prezydent Magufuli zamiast leżenia na ukwieconym katafalku siedziałby sobie wygodnie w prezydenckim fotelu i przy filiżance aromatycznej herbaty rozmyślał nad przyszłymi planami.

Taktyka strusia jednak kosztuje. W przypadku prezydenta Magufuli ceną za spychanie problemów pod dywan było prezydenckie życie oraz życia tysięcy innych Tanzańczyków, którzy uwierzyli że wirusa nie ma a pandemia się skończyła lub po prostu mieli nieszczęście spotkać się z takimi, którzy uznali przestrzeganie zaleceń WHO za zbędną fanaberię.

Takie zachowania przypominają reakcje na handel ludźmi z którymi często się spotykamy. Od negacji po wiarę, że jeśli już problem istnieje to jest on odległy i dotyczy innych, żyjących daleko ludzi. Tak w Kenii, jaki w Polsce wielu niedowierza że coś takiego może się dziać a same ofiary przyznają, że o ile wiedziały że można być sprzedanym to ich serce podpowiadało im, że nigdy ale to przenigdy im się to nie przydarzy. Bądźmy dobrej wiary i nie szerzmy defetyzmu! to hasło które im przyświecało gdy wkraczali na ścieżkę niewoli.

W Polsce podobnie: od oskarżeń że jesteśmy hochsztaplerami i cała historia jest wymyślona na potrzeby wyłudzania pieniędzy przy pomocy wzruszających historyjek, po zdania że przecież Polski to nie dotyczy. Gdzie Rzym a gdzie Krym, gdzie handel ludźmi w Afryce a gdzie Polska?

I mimo, że praktycznie nie ma miesiąca żeby w mediach nie pojawił się artykuł o eksploatacji Afrykańczyków w Polsce (ostatnio to świeży przypadek grupy Afrykańskich studentów spod Poznania) to nadal trudno nam uwierzyć, że handel ludźmi, w tym i handel ludźmi z Afryki jest także i polskim problemem. Wolimy taktykę strusia, która choć nie przynosi rozwiązania to daje pewien komfort – do czasu oczywiście. I tak jak taka taktyka nie wyszła na dobre Prezydentowi Tanzanii tak samo nie skończy się dobrze w przypadku unikania problemu handlu ludźmi w Polsce.

Czy wiesz, że HAART Poland i HAART Kenya prowadzą kampanie informacyjne które pomagają zrozumieć problem handlu ludźmi tak w Polsce jak i w Afryce? Również badania naukowe, prowadzone przez HAART Kenya pomagają odkryć i zarazem zapobiegać nowym rodzajom handlu ludźmi w Afryce Wschodniej. Jeżeli chcesz się przyczynić do tworzenia globalnej świadomości na temat tego problemu to wesprzyj nas i dołącz do walki ze współczesnym niewolnictwem.

Autor tekstu: Radosław Malinowski
Autorka ilustracji: Justyna Kossakowska

Kategorie: wolność